Kategorie
Blog

Spójrz na zdrowie i chorobę MAKSYMALNIE SZEROKO

Każda komórka Twojego ciała wie, o czym myślisz.
Jeśli chcesz zmienić swoje ciało, najpierw musi zaistnieć zmiana w Twojej świadomości
.


Zacznę od tego, że jestem dziś absolutnie przekonana co do tego, że tylko zdrowe społeczeństwo może być w pełni szczęśliwe i może się twórczo rozwijać w kierunku miłości, z intencją zadowolenia dla wszystkich. Chore społeczeństwo nie ma szans na taki rozwój, jak również każdy pojedynczy człowiek, nie może będąc chory osiągnąć szczęścia sam dla siebie.

Zdrowie powinno się rozpatrywać maksymalnie szeroko i w oparciu o takie spojrzenie zabierać się za uzdrawianie. Co to znaczy maksymalnie szeroko? To określenie wymyśliłam któregoś pięknego dnia na potrzeby zbudowania jak najbardziej przejrzystego obrazu człowieka i co za tym idzie, jego zdrowia.

Postaram się to ukazać maksymalnie szeroko w niniejszym artykule : )

Ciało, Umysł i Duch, czyli… CUD

Fizyczne ciało to tak naprawdę ostatnie – jakże ważne – ogniwo całości, na którą składa się człowiek. W wielkim uproszczeniu, nasze funkcjonowanie wygląda tak – jeśli choruje umysł, a dusza nie realizuje swojego powołania, to choruje ciało. Jeżeli chore jest ciało, to przekłada się to na złe samopoczucie psychiczne i dodatkowo nie mamy wtedy kontaktu ze swoim prawdziwym JA.

Tak więc pełne i trwałe uzdrowienie (w tym uzyskanie optymalnej masy ciała) dokonuje się wówczas, gdy zajmujemy się sobą jako całością, a zatem:

  • swoim Wyższym Ja (różnie można to nazywać, ale najczęściej mówi się o Jaźni, Duszy czy Źródle)
  • umysłem (psychiką wraz z emocjami i uczuciami)
  • ciałem fizycznym

To maksymalnie szerokie spojrzenie na człowieka obejmuje każdy aspekt jego funkcjonowania, czyli zarówno życie w materii (fizyczność), jak i życie umysłowe/ psychiczne oraz życie duchowe. Chcąc się uzdrowić z jakiejś choroby bądź zniwelować nadwagę, należy zająć się każdym z tych 3 aspektów – żadnego nie można pominąć.

Czym jest choroba w maksymalnie szerokim ujęciu?
I jaki jest jej cel w życiu człowieka?

Moja obecna wiedza, doświadczenia i obserwacje każą mi wysnuć wniosek, że choroba fizyczna, która manifestuje się w ciele fizycznym, to widzialny, namacalny głos naszej Duszy/ Nadświadomości/ Wyższego Ja/ Jaźni (nazwij, jak chcesz). To głos, który chce przekazać nam informację o naszym pierwotnym powołaniu. Prosi o to, byśmy się zatrzymali, przyjrzeli naszemu życiu i odpowiedzieli sobie, czy na pewno robimy to, co z nami współgra. Czy na pewno robimy to, do czego zostaliśmy stworzeni?

Gdy już się przyjrzymy i zauważymy, że zabrnęliśmy w ślepy zaułek, że nasze obecne pojmowanie rzeczywistości jest płytkie oraz że żyjemy w kłamstwie o sobie samym, jako człowieku (i wyjdą na wierzch przy okazji nasze wewnętrzne konflikty/ blokady/ wdrukowane programy/ dogmaty/ schematy mające władzę nad naszym życiem), wówczas będziemy mieli szansę uleczyć się całkowicie z choroby lub dolegliwości.

Choroba może się objawiać w danym miejscu ciała, zależnie od tego, w jakim obszarze mamy problem. Podam kilka przykładów.

Człowiek ma kłopot z wypowiadaniem swoich uczuć, pragnień, tłumi emocje, ma problemy w komunikacji z ludźmi. I choroba manifestuje się poprzez aparat głosowy, w okolicy szyi, bowiem tam jego Wyższe Ja znajduje słaby punkt (wszelkie choroby tarczycy, rak krtani, problemy ze strunami głosowymi czy gardłem). Również choroby nieprzewlekłe, tj. angina, mogą dopadać taką osobę bardzo często, gdyż gardło jest wtedy podatne na stany zapalne, w tym wypadku atakują je bakterie.

O tym ostatnim wiem coś z własnego doświadczenia, gdyż będąc dzieckiem w wieku 9-13 lat, łapałam anginę nawet dwa razy w roku. I angina u mnie to był niemalże koniec świata, gdyż bez silnego antybiotyku, leżenia w łóżku przez 2 tygodnie i bez jedzenia (nie mogłam przełykać nawet śliny), nie było mowy. Kiedy skończyłam 13 lat, zdobyłam się na odwagę okazać bliskiej mi osobie moje niezadowolenie i sprzeciw w pewnej sprawie. I gdy wypowiedziałam głośno swoje zdanie, nie zachorowałam już na anginę. Minęło 26 lat, i w tym długim czasie zdarzył mi się jedynie jeden epizod anginy.

Drugim przykładem z mojego życia był długo utrzymujący się kaszel z dużą ilością metalicznej w smaku wydzieliny i dziwnymi odgłosami z klatki piersiowej. Nigdy wcześniej nie miałam czegoś takiego i po dwóch miesiącach tego stanu postanowiłam udać się do lekarza. Rentgen, a potem tomograf komputerowy wykazały liczne zmiany w płucach. Moja wizyta u pulmonologa z kolei spowodowała u niego całkowitą dezorientację i niemoc i skierował mnie do szpitala na 5-6 dni na badanie bronchoskopowe. Przemyślałam sprawę i postanowiłam, że nigdzie nie jadę. Głównym powodem mojej decyzji był fakt, że 6 miesięcy wcześniej urodziła się moja trzecia córka. Karmiłam piersią. Nie chciałam jej odstawiać tak szybko. Postanowiłam więc poszukać przyczyn mojego stanu w… czynnikach psychologicznych.

Sięgnęłam do totalnej biologii, która wyjaśnia, że kaszel mokry takiego typu wynika z konfliktu poczucia zagrożenia o utratę terytorium. Flegma, czyli masa naprawcza usuwana jest z organizmu w trakcie fazy naprawczej – czyli wtedy, gdy konflikt jest już zakończony. Bardzo szybko zdałam sobie sprawę wtedy, o czym to było i dlaczego tak się stało. Wszystko się zgadzało. Gdy przepracowałam swój lęk, kaszel i wszelkie dolegliwości z nim związane ustąpiły. Moje płuca są zdrowe.

Innym przykładem pojawiania się objawów chorobowych w konkretnym miejscu, mogą być powszechne problemy z kręgosłupem. Patrząc płytko powiemy, że najczęściej jest to wina siedzenia przed komputerem albo braku ruchu. I owszem tak jest, ale wnikając głębiej w praprzyczynę odkryjemy, że człowiek siedząc tak długo jednocześnie dźwiga na swoich barkach zbyt dużo problemów wynikających z uwikłania się w system (możesz to nazwać matrixem albo życiem na autopilocie). Widzi tylko to, co przyziemne i żyje w ciągłym poczuciu, że musi się sam o wszystko zatroszczyć, zaś ten świat jest niebezpiecznym miejscem do życia. Przez to garbi się, a to sprawia, że nie ma przepływu energii przez główne centra energetyczne w ciele. Kiedy nie ma przepływu na linii kręgosłupa, do mózgu nie dociera odpowiednia ilość energii, a to powoduje brak tworzenia się nowych połączeń neuronowych w mózgu. Brak nowych połączeń to brak rozwoju. Umysł człowieka przestaje ewoluować, tkwi w miejscu, może też kręcić się w kółko, pozwalając człowiekowi przeżywać te same przykre doświadczenia, aż wreszcie zrozumie, gdzie tkwi jego błąd myślowy, w tym niezrozumienie powodu jego ziemskiej podróży.

Warto przy tym wspomnieć, że garbieniu się zapobiega np. spanie na małej twardej poduszce, którą wkładamy pod samą głowę (nie pod barki!), noszenie wygodnych butów (świat wmawia, że ma być modnie i nowocześnie, lecz powinno chodzić nam przede wszystkim o zdrowie, komfort i wygodę), unikanie siedzenia w jednej pozycji – za biurkiem, przed komputerem, w samochodzie i więcej ruchu w ciągu dnia.

Kolejny przykład, który mi się nasunął to tak częste dziś choroby układu krwionośnego, np. choroba wieńcowa serca, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia krążenia. Tego typu schorzenia informują o zaburzeniach w przepływie energii w centrum serca. Ta część środkowa łączy dwa oddzielone (ale tylko pozornie) od siebie światy – świat materialny ze światem duchowym. Niektórzy nazywają ją czakrą miłości. Gdy panuje dysharmonia w środkowej czakrze, pojawiają się na ogół kłopoty na tle uczuciowym, niemożność wyrażania uczuć, jak również wszelkie lęki związane z przywiązaniem do bliskich nam osób (zaborczość, zazdrość, kontrola, poczucie oderwania od drugiego człowieka – brak poczucia jedności ze wszystkim, co istnieje).

Przykładów można mnożyć mnóstwo.

Id, Ego i Superego…?

Niemalże wszystkie choroby biorą swój początek w emocjach. Emocja to ruch energii. To coś, co płynie na skutek jakiegoś uczucia. Gdy przyjrzysz się temu bliżej, zobaczysz, że jest to bardzo logiczne wyjaśnienie istoty choroby. Człowiek jest bowiem istotą transcendentalną, troistą. Mówi o tym psychologia, mówi o tym psychoanaliza, mówią o tym niektóre religie i nurty filozoficzne, jak również współcześnie – fizyka kwantowa. Wszyscy mówią o tym samym, jedynie inaczej to nazywają. Są to określenia takie jak np.

– Id, Ego i Superego
– świadomość, podświadomość i nadświadomość
– ciało, umysł i dusza
– Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty
– myśl, słowo i czyn

Bez względu na nazewnictwo, wszystkie te trzy elementy składowe istoty, którą jest człowiek, są ze sobą ściśle związane. Jedno nie może istnieć bez dwóch pozostałych. Jeśli dusza woła o pomoc, musi wysłać sygnał do materii, czyli do ciała, z którym człowiek ma ciągły kontakt. Kiedy ulegniemy wypadkowi i ciało ucierpi, wpływać to będzie na stan naszej psychiki (umysł). I bardzo często zaczynamy zastanawiać się, dlaczego akurat nas to spotkało i może tak naprawdę życie po śmierci nie istnieje i świat poza ciałem to fikcja, efekt wyobrażeń…

Świadomość – energia – ciało

Jest coś jeszcze, co warto sobie uzmysłowić i jest to bardziej przyziemne wyjaśnienie zasad działania energii w tym kontekście. Otóż kiedy coś dostrzegasz i stajesz się tego świadoma, to może być wystarczające do popchnięcia Twojego ciała w zupełnie nowym kierunku – w kierunku choroby lub zdrowia. Czyli zależnie od tego, co dostrzegasz, wprawiasz w ruch energię, która z kolei wpływa na ciało. Można to przedstawić w taki oto sposób: świadomość – energia – ciało.

Przykładem może być np. osoba, która dowiaduje się, że ma guza na jakimś organie. Idzie na badania i zależnie od tego, jakie wyniki uzyska, jej świadomość zacznie kierować określoną energią, a ta energia z kolei uruchomi liczne procesy w jej ciele (w mózgu i innych organach). Każda reakcja psychologiczna wywołuje jakąś reakcję fizyczną. Każda komórka Twojego ciała wie, co myśli Twój mózg. Każda komórka Twojego ciała reaguje na Twoje nastroje. Twoje ciało jest wszystkiego świadome! Kiedy Twoja świadomość się zmienia, Twoja energia też się zmienia, a wtedy zmienia się również Twoje ciało. Jeśli chcesz zmienić swoje ciało, najpierw powinna zaistnieć zmiana w świadomości.

Według mnie to potężny klucz do wiedzy o zdrowiu i leczeniu. Zauważ, jak wielu ludzi próbuje zrzucić masę ciała poprzez niewłaściwe praktyki. Odchudzają się, nie jedzą wybranych produktów, ćwiczą i efekt jest na ogół taki, że masa ciała spada z uwagi na ujemny bilans kaloryczny, ale po niedługim czasie tłuszcz podskórny powraca z nawiązką. Dlaczego tak się dzieje? Wyjaśnienie jest powyżej – nie nastąpiła trwała zmiana w świadomości takiego człowieka. Działania były wykonywane przez niego jedynie przez jakiś czas i w nastawieniu na sam efekt, którego sens powinien być szerzej rozumiany niż samo zrzucenie nadwagi. Gdyby nastąpiły przy tym trwałe zmiany w jego myśleniu o ciele i energii, długotrwały efekt byłby dużo bardziej prawdopodobny, a nawet pewny.

Jest to temat, który będzie się przewijał jeszcze wielokrotnie w moich artykułach, w innym kontekście, zależnie od poruszanego zagadnienia. Dzięki temu będziesz mogła kolejny raz wejść w ten temat wnikliwiej i sama zobaczysz, że ma to bardzo głęboki sens. Ja dziś już nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości, bo to jedna z tych rzeczy, które rozumiem bardzo głęboko i których jestem pewna.

Życzę nam wszystkim świadomości, uważności i wiedzy!
Ewelina Wieczorek

  • Masz problemy zdrowotne?
  • Nadwaga nie opuszcza Cię od lat?
  • Zapomniałaś, że jesteś kimś wyjątkowym i trudno odzyskać Ci wiarę w Siebie?
  • Nie radzisz sobie ze stresem, który ewidentnie blokuje Twoje efekty zdrowotne i odchudzające?

Zapraszam Cię do współpracy w ramach opracowanego przeze mnie holistycznego programu zdrowotno-odchudzającego. Wszelkie informacje o metodach mojej pracy oraz o tym, dlaczego działam w taki, a nie inny sposób, zawarłam w zakładkach na górze strony. A żeby było Ci je szybciej znaleźć, kliknij TUTAJTUTAJ oraz TUTAJ.

Autor: Ewelina Wieczorek

Psychodietetyk, pedagog i strateg w budowaniu zdrowia.
Nauczyciel zawodu w Technikum Żywienia i Usług Gastronomicznych w Zespole Szkół nr 6 w Szczecinku.
Od roku 2007 prowadzi firmę EpiCentrum Zdrowia.
Autorka licznych artykułów o tematyce prozdrowotnej.
Prywatnie mama trójki dzieci.