Kim jestem i dlaczego to robię?


Nazywam się Ewelina Wieczorek. Moje powołanie to pomaganie ludziom w trwałym spadku masy ciała oraz zdrowieniu.

W 2007 roku założyłam firmę EPICENTRUM ZDROWIA, w ramach której nieprzerwanie działam spełniając swoją pasję.

Z wykształcenia jestem psychodietetykiem, pedagogiem i strategiem w budowaniu zdrowia. Pracuję również jako nauczyciel zawodu w Technikum Żywienia i Usług Gastronomicznych w Zespole Szkół nr 6 w Szczecinku.

(Jako, że większa część moich klientów to kobiety, stąd zwracam się we wszystkich moich wpisach/ artykułach/ nagraniach do kobiet. Współpracuję natomiast również z osobami płci męskiej, a także z dziećmi i ich rodzicami).

Moja misja

Istnieją prawdy, co do których mam dziś stuprocentową pewność. Jedną z nich jest to, że tylko człowiek czujący się zdrowo, może być w pełni szczęśliwy. A wtedy może uruchomić swój potencjał, by zmieniać świat na lepsze. I to jest moim największym marzeniem, aby każdy człowiek odkrył Siebie, bo to jest klucz do życia w szczęściu i zdrowiu.

Na pierwszym miejscu zawsze jesteś Ty, a potem Twoja jakość życia przenosi się na innych. Każdy z nas jest – chcąc nie chcąc – wzorem do naśladowania. Każdy z nas w większym lub mniejszym stopniu naśladuje innych i czerpie z ich wiedzy czy zachowań. Jednak wszystko zaczyna się zawsze od… Ciebie. Będę więc zaszczycona, jeśli pozwolisz mi wesprzeć Cię w tym procesie, bo głęboko wierzę, że takie podejście u każdego z nas, poprawi jakość życia ogółu.

Jestem przekonana, że aby być w pełni zdrową i szczęśliwą (jak również szczupłą), należy wiedzieć, jakie działania będą Cię do tego stanu przybliżały i które umożliwią Tobie utrzymanie tego rezultatu przez następne lata.
Pomysłów na to jest dziś mnóstwo, jednak po wielu latach czynnej pracy zawodowej, wiem już, że każda z nas ma swoją własną metodę na poprawienie swojej sytuacji. Wystarczy jedynie ją odkryć, a trzymanie się jej nie będzie problemem, lecz przyjemnością.

Zachęcam wszystkich przede wszystkim do działania. Wiedza bez wykorzystywania jej w praktyce jest martwa. Nie dowiemy się na przykład, jak to jest nie jeść słodyczy. Kiedy je jemy, nie rozumiemy jeszcze, jak możemy się czuć (fizycznie i psychicznie) kiedy ich nie jemy. No bo póki co, ciągle jeszcze je zjadamy… Jednak, gdy wprawimy tę zasadę/ postanowienie w ruch – przestajemy zjadać słodycze – dopiero wówczas możemy zrozumieć i poczuć na podstawie własnego doświadczenia, jaki jest tego realny skutek. Tak rodzi się mądrość – poprzez osobiste doświadczenie.

Tak jest w gruncie rzeczy ze wszystkim. Możemy godzinami słuchać opowieści ludzi o ich wizjach, teoriach, filozofiach, wierzeniach… Lecz dopiero, gdy zetkniemy się z nimi osobiście, to odkrywamy głębsze znaczenie tych doświadczeń, gdyż stają się one naszym udziałem (odczuliśmy je, doznaliśmy efektów, czując ich moc na własnej skórze).

Myślę, że to ważne, byś wiedziała coś o mnie

Nie wiem, jak Ty, ale ja chciałabym wiedzieć, z kim będę miała do czynienia i kim jest osoba, z którą zamierzam współpracować. W moim odczuciu dobrze jest wiedzieć, czy będziemy nadawać na podobnych falach, bo przecież „kupując” usługę, po części „kupuję” też osobę, która za tą usługą stoi.

Jest jeszcze coś. Pisząc o sobie oszczędzam Twój i swój czas. Ty wiedząc wcześniej, kim jestem, możesz szybciej podjąć decyzję o skorzystaniu z mojej oferty. Ja zaś wiedząc, że do mnie przyszłaś po zapoznaniu się z tą stroną, jestem spokojniejsza o naszą współpracę i mam pewność, że efekty tej współpracy będą większe i szybciej zauważalne.

Teraz wypadałoby napisać, co ukończyłam i jakie posiadam dyplomy…

Niemalże wszyscy specjaliści informują (poprzez różne kanały) swoich potencjalnych klientów o skończonych przez siebie uczelniach, szkołach, kursach, szkoleniach oraz opowiadają o konferencjach, w których wzięli udział…

W mojej poradni umieściłam wszelkie dyplomy, które posiadam. Każdy klient ma zatem możliwość na nie spojrzeć, jeśli tylko uzna, że jest to dla niego ważne.

Tych wszystkich szkoleń, szkół, konferencji było dużo i przyznam, że kiedyś się tym nawet lubiłam pochwalić… Do dziś owszem, zdarza mi się wziąć udział w webinarze, seminarium czy sympozjum, których temat mnie przekonuje i czuję, że przyda się to z korzyścią dla moich klientów. Mimo to jestem takim typem człowieka, który uczy się już głównie poprzez własne doświadczenia, obserwacje i wnioski, zaś zdobytą wiedzę musiałam przesiać przez sito… Nie wszystko, czego się dotąd nauczyłam, umożliwia moim klientom osiąganie pożądanych rezultatów. A na efektach zależy mi najbardziej (o tym wszystkim napisałam więcej w zakładce Jak pomagam).

Pracuję zawodowo prawie 16 lat, stąd mogę sobie pozwolić na takie podejście. Gwarantuje ono bardzo zindywidualizowaną pracę z moim klientem, przez co uzyskujemy wspólnie założone cele, zarówno te poprawiające ciało, jak również życie mentalne i duchowe.

Fitness, wykłady, artykuły, festiwal…

Przez 6 lat prowadziłam zajęcia fitness, a konkretnie treningi na rowerach spinningowych. Trenowałam wtedy kolarstwo szosowe i łączyłam pasję z pracą zawodową, pomagając klientom chudnąć poprzez ruch.

Współpracowałam przez długi czas z Tygodnikiem Szczecineckim TEMAT, pisząc artykuły do stałej rubryki, którą zatytułowałam Na zdrowy rozsądek. Udzieliłam ponadto wielu wywiadów i wykładów w lokalnych telewizjach, m.in. TV Zachód oraz TV Gawex, jak również stacjonarnie podczas imprez dla stowarzyszeń, fundacji, firm prywatnych.

Wraz z moją przyjaciółką Danutą Voelkl-Drożdżowską, organizujemy dla mieszkańców Szczecinka i okolic cykliczną imprezę – Festiwal Zdrowia, na który zapraszamy wykładowców oraz lokalnych wystawców ze zdrową żywnością.

Moje podejście do zdrowia

Temat zdrowia fascynował mnie odkąd pamiętam. Już jako bardzo młoda dziewczyna często zastanawiałam się nad tym, jak to się dzieje, że jedni ludzie są pełni energii, radośni i mają dobre samopoczucie, zaś inni przeciwnie. Próbowałam znaleźć klucz, który otworzyłby wrota do tej wiedzy, która wydawała mi się wtedy wiedzą tajemną… Po latach odkryłam jednak, że to żadna tajemnica, a odpowiedzi są we mnie i w każdym człowieku. Wystarczy wsłuchać się w siebie, a przede wszystkim w swoje emocje i ciało i zaufać temu.

Wiem już dziś, że to, co jemy, wpływa na każdy obszar naszego ciała. Z racji wykonywanej pracy, ale również z uwagi na dużą świadomość zagrożeń, jakie niesie za sobą jakość współczesnego pożywienia, unikam pewnych produktów. Jednakże nie jestem fanatyczna. Nie robię problemu ze zjedzonej pizzy, czekolady czy pączka, które uwielbiam i które sobie serwuję od czasu do czasu. Wiem bowiem, że to ja jestem na pierwszym miejscu, jako ta, która decyduje o przebiegu energii, którą wpuszczam do swojej przestrzeni życiowej. Wszystko w naszym świecie oparte jest na zarządzaniu energią, a kluczem do tego jest świadomość tego faktu oraz stawianie siebie na pierwszym miejscu jako Twórcy rzeczywistości.

Jestem zwolenniczką odżywiania intuicyjnego (napisałam o tym artykuł, który możesz przeczytać TUTAJ). Każda z nas wie bowiem, jak powinna się odżywiać. Nawet, jeśli w to nie wierzymy, to nasze ciała doskonale wiedzą, co nam służy, a co nie. Wszyscy posiadamy taki wewnętrzny kompas.

Uważam, że należy nauczyć się znowu słuchać siebie, bo jako dzieci miałyśmy tę umiejętność, która jest kwestią naturalną. Jednak współczesny świat sprawia, że zamiast intuicji i zaufania do siebie, zmieniamy perspektywę z wewnątrz na zewnątrz. I cały ten chaos informacyjny powoduje, że kierujemy się przeróżnymi teoriami, poglądami innych ludzi/ autorów diet/ specjalistów, wierząc, że to oni mają nam coś lepszego do powiedzenia niż nasze własne organizmy… A przecież doskonale wiemy, że dla jednych coś może być lekarstwem, zaś dla innych trucizną.

Co mnie wyróżnia na tle innych?

W mojej pracy z ludźmi kładę mocny nacisk na to, by zdawali oni sobie sprawę z dwóch istotnych kwestii:

Pierwsza to konieczność znalezienia prawdziwej przyczyny ich problemu. Jest to kluczowy element wpływający na powodzenie. Znając praprzyczynę możemy pójść dalej. W przeciwnym razie historia z odchudzaniem i zdrowieniem skończy się szybciej, niż się zaczęła… (można to bowiem porównać do łatania dziur po mrozach… następnej zimy dziura ponownie zamanifestuje swą obecność). Aby efekty były pożądane i trwałe, ja zabieram się do pracy od podstaw, budując trwałe fundamenty. I tym fundamentem wcale nie jest dieta. Mało tego, to nie nadwaga czy choroba jest naszym problem. Problemem jesteśmy… my sami! I to jest to, czym należy się zająć.

Druga sprawa zaś, to dotarcie do punktu, w którym klient uświadomi sobie, że wszelka mądrość, wiedza i zasoby tkwią w nim. Owszem, opracowuję dla klienta wstępny, łatwy do wdrożenia plan żywieniowo-zdrowotny, ale tylko po to, by był on pewnym drogowskazem na początku jego drogi, by mógł się na czymś oprzeć. Później zaś zwykle dochodzi do sytuacji, gdy na moje pytanie: czy poradzisz sobie już beze mnie?, on odpowiada z pełnym przekonaniem i radością: Tak! I wtedy jestem najbardziej szczęśliwa.

Jestem człowiekiem, który utwierdza ludzi w przekonaniu, że to oni są najlepszymi ekspertami od samych siebie! Nie uzależniam klientów od siebie. Raczej przypominam im, że cała moc jest w nich i że nie powinni odwoływać się nadmiernie do autorytetów i specjalistów, gdyż bywa to zgubne oraz odbiera zaufanie do samego siebie. Uczę odżywiania w oparciu o intuicję, co daje w moim odczuciu największe efekty zdrowotno-odchudzające.

Po tylu latach pracy wiem już, z jakimi problemami borykają się ludzie na drodze do poprawy zdrowia i/ lub zmniejszenia masy ciała. Wypracowałam więc własne metody i narzędzia, które dają pożądane efekty.

O jakich problemach mówimy? Być może Ty również się z nimi mierzysz…

  • efekt jojo (skoro chudniesz i tyjesz na zmianę, to wiesz już, że metody przez Ciebie stosowane są nieefektywne, a nawet niebezpieczne. Nie warto tracić czasu, zdrowia ani pieniędzy na skutek tego typu eksperymentów. Można celować w przyczynę i wyrwać cały korzeń. Napisałam o tym kilka artykułów, które znajdziesz w zakładce BLOG na górze strony)
  • niechęć do gotowania (jeśli rodzina liczy kilka osób, ciężko jest gotować osobno dla siebie i dla nich. Staram się upraszczać życie ludziom, a nie utrudniać. Stąd opracowuję takie plany żywieniowe, aby cała rodzina mogła się w tym połączyć, na czym zyskają wszyscy)
  • brak motywacji i wsparcia w tej drodze (motywacja spada po każdej nieudanej próbie. I to jest fakt. Wie o tym każdy, komu nie udało się osiągnąć zamierzonego efektu. Dlatego im szybciej trafimy w sedno i określimy przyczynę problemu, tym lepszy efekt uzyskamy. Druga kwestia to wsparcie, na czym skupiam się przede wszystkim w mojej pracy z ludźmi. Stąd stawiam na regularne spotkania – w gabinecie lub online – po rozpoczęciu współpracy)
  • niechęć do aktywności fizycznej (wcale nie trzeba biegać, pływać czy jeździć długich dystansów na rowerze. Wystarczy choćby 30-minutowy spacer każdego dnia, który będzie miłym akcentem i nagrodą. Większość z nas jest w stanie wygospodarować sobie taki czas, np. w zamian za oglądanie serialu, który niewiele wnosi w temacie osiągnięcia celu, na którym nam bardzo zależy)
  • znudzenie liczeniem kalorii (odeszłam od tego i nie wyliczam moim klientom kalorii. To zbędna rzecz, która wcale nie przybliża ludzi do celu. Po latach aktywności zawodowej wiem już to na pewno)
  • częste wyjazdy, delegacje, imprezy rodzinne i biznesowe (oczywiste jest, że gdy człowiek nie przebywa na ogół w domu, wykonuje zawód, który wiąże się z częstymi wyjazdami albo po prostu udziela się towarzysko biorąc udział w licznych imprezach, jest mu trudno realizować stały plan żywieniowy. Jednak taki tryb życia wymaga jedynie innego nastawienia i innych metod pracy ze sobą. Nie ma sytuacji bez wyjścia. I nie ma problemów, których nie da się rozwiązać. A jeśli nawet nie można pewnych rzeczy zmienić, to z pewnością da się je przemeblować we własnej głowie ;))
  • nietracenie na wadze pomimo zdrowego odżywiania się (to coraz częstszy problem. Dlatego w mojej firmie stworzyłam 3 warianty współpracy z klientem. Jednym z nich nie jest zajmowanie się odżywianiem, tylko praca bardziej psychologiczna. Po szczegóły zapraszam Cię TUTAJ).

Kim są moi klienci?

Najwięcej osób zwraca się do mnie z prośbą o pomoc w zrzuceniu nadmiaru tkanki tłuszczowej. Zauważam jednak, że z roku na rok zwiększa się odsetek ludzi, którzy przychodzą dodatkowo z problemem zdrowotnym. Ich celem nie jest jedynie odchudzanie się, ale i uzdrowienie.

Spora część moich klientów to osoby zdrowe i szczupłe, gotowe poprawić swój styl życia – nie chcą chorować, więc wolą zapobiegać schorzeniom, by czuć się zdrowo i młodo przez całe życie. Nie wiedzą jednak, jak bezpiecznie i mądrze to robić, więc potrzebują wsparcia w tej drodze. I wtedy moja rola ogranicza się do dodania im wiary w samych siebie. W tym celu stosuję wypracowane przez siebie metody.

W mojej firmie goszczą również sportowcy, kobiety w ciąży i karmiące. Ustalamy wówczas indywidualny plan żywieniowy w oparciu o ich aktualne potrzeby. Sportowcy osiągają zdecydowanie lepsze wyniki na zawodach, zaś kobiety ciężarne dobrze się czują, dają lepszy start swoim dzieciom, zaś karmiąc je dostarczają im najlepszego pokarmu.

Zdarza mi się pracować z osobami chorymi na anoreksję i bulimię, gdzie obok prawidłowego żywienia głównym tematem, którym należy się zająć, jest pokochanie siebie i akceptacja swojego ciała, jak również całkowita zmiana nastawienia do jedzenia i zdrowia. Wymaga to sporo pracy nie tylko mojej, ale przede wszystkim tych osób. Jednak daje ona niesłychanie wielką satysfakcję. Niektórzy stwierdzają nawet, że warto było tego doświadczyć, bo czują się teraz silniejsi, niż kiedykolwiek.

Bardzo przyjemnie współpracuje mi się z dziećmi i ich rodzicami (systemowo). Rezultaty są niesamowite, gdy rodzice podchodzą do tematu odpowiedzialnie i świadomie, zaś ich dzieci czują się komfortowo i bezpiecznie. Stosuję od jakiegoś czasu u dzieci podejście małych kroków, przez co dzieci zmieniają nawyki żywieniowe w sposób łagodny, bawiąc się tym przy okazji.

Szczegóły dotyczące współpracy indywidualnej zamieściłam TUTAJ.

A zatem…

Zapraszam Cię więc do współpracy, do zdecydowania o sobie, zadbania o swoje zdrowie i wejścia z odwagą w proces osobistej przemiany. Na pierwszym miejscu bowiem powinnaś być zawsze Ty. I nie jest to przejawem egoizmu. Jest wprost odwrotnie. Przecież możesz dać innym tylko tyle, ile masz.

Zachęcam Cię w tym celu do:

  • lektury artykułów, które pisałam na przestrzeni ostatnich 15 lat (w miesięcznikach ogólnopolskich jak i lokalnych) i które nadal piszę, zamieszczając je przede wszystkim na moim blogu (aktualnie zakładka BLOG jest w fazie budowy – niektóre artykuły wymagały bowiem korekty z uwagi na zmiany, które w ostatnich latach dokonały się zarówno we mnie jak i na zewnątrz)
  • do pobrania bezpłatnych poradników (udostępniać je będę w zakładce Jak pomagam)
  • do współpracy indywidualnej (szczegóły TUTAJ)

Zadzwoń i umów się na spotkanie stacjonarne w Szczecinku. Możesz również wybrać współpracę online.
Tel. 500 858 830