Kim jestem i dlaczego to robię?

Jestem wdzięczna za moje życiowe wyzwania i napotkane trudności.
Bez nich nie odkryłabym swojej mocy.



Nazywam się Ewelina Wieczorek i mocno wierzę w to, że żyjemy po to, by nieustannie się rozwijać i doskonalić. I że to poczucie rozwoju daje nam prawdziwe szczęście – o wiele większe niż posiadanie jakichkolwiek materialnych rzeczy.

I może wydawać się istotne, czy urodziłyśmy się w rodzinie bardziej czy mniej zamożnej oraz to, jaką edukację otrzymałyśmy, jednak wszystko to przestaje mieć znaczenie w chwili, gdy odkrywamy swoje DLACZEGO.
To moment, w którym wiemy już, co naprawdę chcemy ze swoim życiem zrobić – dla siebie i dla świata. I wtedy pojawia się poczucie spełnienia, które wynika z bycia na drodze, która prowadzi w dobrym kierunku.

Jednak, aby tak mogło być, potrzebujemy dobrego stanu zdrowia oraz optymalnej masy ciała (takiej, z którą będziemy się naprawdę dobrze czuły).

Przyznasz zapewne, że bez obu powyższych, uczucie szczęścia, spełnienia i osiąganie sukcesów w jakiejkolwiek dziedzinie, są mało możliwe…


Było ciężko. A nawet cholernie ciężko


Sama doświadczyłam prawdziwości tego faktu, bo nie zawsze czułam się dobrze we własnym ciele. I o ile jako dziecko byłam bardzo szczupła, to około 18 roku życia zaczęłam szybko przybierać na wadze i moje samopoczucie – fizyczne i psychiczne – znacznie się pogorszyło.

To sprawiło, że kompletnie się pogubiłam i nie umiałam zbudować zdrowych relacji z jedzeniem przez wiele lat. Wpadłam w pułapkę restrykcyjnych diet. Zazwyczaj po około miesiącu wyrzeczeń i stresu, ponownie się przejadałam. Nie wiedziałam wtedy, że jestem uzależniona od jedzenia, czyli że robię sobie krzywdę objadając się, jak i głodząc.

Myślałam, że konkretna dieta pomoże mi zadbać o zdrowie. W głowie miałam totalny chaos, bałagan myśli, setki głupich przekonań, milion niezrozumianych i nieuwolnionych emocji, a jakaś kartka z wyliczonymi produktami i kaloriami miała rzekomo to wszystko naprawić…

Wpadałam z jednej skrajności w drugą i było dla mnie niemożliwe móc to zrównoważyć. Dostęp do wiedzy nie był wtedy tak szeroki, jak obecnie, bo słowo “Internet” jawiło się jako niezrozumiała i abstrakcyjna technologia. Nikt nie pisał więc (jak ma to miejsce obecnie) o tym, jak uzdrowić swoje wnętrze, czym jest podświadomość, jak pracować z emocjami i jak je rozumieć.

Nikt nie uczył nas w szkołach, jak przeprogramować swój umysł ani tego, że choroba, ból, dolegliwość i nadwaga są dla nas komunikatami. I że Z KOMUNIKATEM SIĘ NIE WALCZY. Komunikat się ODCZYTUJE, by następnie zareagować świadomie, rozumiejąc jego treść i przesłanie.

Niestety królowała wówczas merytoryczna płycizna, czyli hasło, że dieta to podstawa, a jak nie umiesz jej “ogarnąć”, to jesteś słabiak i tyle. Masz przestać się objadać i musisz wstać z kanapy (akurat z tym drugim nie miałam problemu, by byłam zawsze aktywnym człowiekiem).

Mało kto doradzał wtedy ludziom, by zastanowili się, Z CZEGO WYNIKA fakt, że są wręcz uzależnieni od jedzenia i SKĄD SIĘ WZIĘŁA ta ich trudna relacja z żywnością.

Dlatego przez kilka ładnych lat dawałam się porwać kolejnej i kolejnej diecie. Wchodziłam do tej samej rzeki nie widząc braku logiki mojego postepowania. Moje zdrowie fizyczne było nadszarpnięte z uwagi na rozregulowanie metabolizmu oraz ośrodka głodu i sytości, co z kolei powodowało obniżenie nastroju.


Nie wiedziałam wtedy, że w ten sposób próbuję zagłuszyć
i strącić do podziemi swój wewnętrzny ból

Nie miałam pojęcia, czym nadwaga w istocie jest, ani jaki komunikat wysyła mi moje własne ciało. Nie miałam również świadomości, że podejmowane przeze mnie praktyki są jak zażycie tabletki przeciwbólowej, która działa na chwilę, zamiatając pod dywan prawdziwe źródło problemu, domagające się uzdrowienia.

Wierzyłam, że bez diety nigdy nie schudnę. Konsekwencje tego były daleko idące – żywność stała się moim wrogiem. Nie wiedziałam również, że zajadanie emocji (kompulsywne jedzenie), nie są prawdziwym problemem, tylko próbą rozwiązania jakiegoś głębszego problemu. One są tylko symptomem czegoś, co wymaga uzdrowienia w nas. Myślałam, że stosując dietę rozwiązuję ten problem. W efekcie tylko go pogłębiałam!


W trakcie studiów pedagogicznych zapragnęłam kolejnych studiów… z dietetyki

Chciałam zwyczajnie pomóc sobie. Co prawda moja masa ciała zaczęła się nieco wcześniej stabilizować, ale nie mogłam jeszcze powiedzieć o sobie, że uwolniłam się ze szpon diet i że naprawiłam siebie. Daleko było mi do tego. Jednak poczułam, że studia dietetyczne mogłyby mi pomóc rozwiązać problem definitywnie…

Czy pomogły? Nie bardzo. Nauczyłam się co prawda układać dobre diety w chorobach i stałam się jeszcze lepsza z matematyki niż byłam wcześniej (liczyłam dumnie kalorie, białka, tłuszcze, węglowodany, witaminy itp. itd.). Tyle, że nie o to mi chodziło. Miałam nawet poczucie zmarnowanego czasu, ale…

… o ile studia nie spełniły zadania, na które wtedy liczyłam, to uruchomiły we mnie coś innego. Mianowicie to, że dzięki nim zrozumiałam, iż na nic najlepsza dieta – choćby nie wiem jak idealnie dopasowana – skoro i tak człowiek nie ma wewnętrznych zasobów, by ją stosować.

Zapragnęłam więc otworzyć własny gabinet. Czułam, że problem nadwagi jest problemem niezwykle złożonym, który wymaga mocnego wglądu w Siebie. Jako, że powoli dojrzewałam do tego, by i w Siebie wejrzeć, to to spowodowało, że zapragnęłam się poskładać, by móc następnie pomagać innym.



Powróciłam po latach do równowagi – do optymalnej masy ciała i dobrego samopoczucia, ale…

… żeby tego dokonać, musiałam przede wszystkim:

  • przesiać dotychczasową wiedzę przez duże sito
  • pokochać Siebie oraz swoje ciało i zacząć się z nim komunikować, a nie walczyć z nim (i w efekcie ze Sobą)
  • zrozumieć z czego wynikają moje błędy myślowe i nawyki (przeprogramować umysł, odrzucić zbędne dogmaty, cudze idee)
  • spotkać się ze swoimi ranami emocjonalnymi i je przepracować (zobaczyć, zrozumieć, zaakceptować i uwolnić)
  • zyskać samoświadomość tego, kim jestem i co zależy ode mnie
  • odzyskać samokontrolę nad jedzeniem – pokochać żywność i zaprzyjaźnić się z nią, by mogła mi służyć
  • nauczyć się bycia w Sobie i w swej mocy – na tyle, by móc wytrwale realizować swoje postanowienia bez ulegania sile grupy i otoczenia (odnalezienie tej pierwotnej mocy było dla mnie wielkim objawieniem i stało się przez to głównym celem w pracy z kobietami z nadwagą)


Zrozumiałam, że niewłaściwe odżywianie się i brak ruchu to jedynie obraz tego, co dzieje się pod powierzchnią, czyli w umyśle i duszy człowieka. Zatem zaczynanie redukcji masy ciała od zastosowania diety jest działaniem zupełnie nielogicznym i nie dającym efektów w dalszej perspektywie.

Tym, co mi pomogło, był przede wszystkim mój upór, silna potrzeba rozwoju, doskonalenia się i… duchowość, czyli szukanie kontaktu z Sobą i budowanie zaufania do Siebie.

Zawsze byłam po stronie nauki i duchowość wydawała mi się czymś odlecianym i trudnym do zweryfikowania. Jednakże już dziś wiem, że coraz więcej zjawisk możemy zbadać i udowodnić, a już z pewnością zdemistyfikować to, co wydaje się mistyczne. Nikogo nie dziwi już to, że wszystko jest energią.

To właśnie dzięki głębszemu zrozumieniu duchowości i umiejętności widzenia różnych perspektyw, zrozumiałam, że gdyby nie moje własne błędy i nieświadomość, gdyby nie odkrywanie sposobów na wychodzenie z tego stanu chaosu, zapewne nie poszłabym na studia z dietetyki, nie otworzyła gabinetu, nie pogłębiała wiedzy z zakresu psychologii czy terapii uzależnień i nie pomagała dziś innym w ich problemach.

Dzięki tamtemu trudnemu etapowi życia, jestem tu gdzie jestem i dokładnie tu, gdzie miałam być, zaś skuteczne pomaganie innym w rozwiązaniu ich problemów z nadwagą i słabym zdrowiem, sprawia mi coraz większą radość i satysfakcję.

Kiedyś nie umiałam pomóc moim klientom. Bo niby na jakiej podstawie miałabym tego dokonać? Opracowując dla nich dietę? To każdy z nas sam potrafi sobie zrobić. Nie trzeba studiów, by wiedzieć, jak jeść.

Temat jedzenia jest regulowany przez fizjologię, tak jak temat korzystania z WC… nie musisz pytać, kiedy potrzebujesz pójść do toalety, tak samo, jak nikt nie musi Ci mówić, kiedy, ile i co powinnaś zjeść. Dziecko o to nie pyta. Je wtedy, kiedy chce; to, co chce i tyle, ile chce. Zaś będąc dorosłym zaczyna pytać innych, którą dietę ma stosować, co jest zdrowe, co mu służy, a co nie… Traci dostęp do własnej intuicji, nie wczuwa się w sygnały płynące z ciała i zrywa łączność ze Sobą.

Dlatego klucz to nawiązać ze Sobą ponownie kontakt po to, by zacząć przepracowywać swoje schematy myślowe, na nowo zacząć słuchać swej intuicji, zauważać swoje emocje i wynikające z nich myśli oraz czuć swoje ciało. Dzięki takiej wewnętrznej pracy, można zmieniać życie. Zgodnie z zasadą: najpierw zmień Siebie, a wszystko wokół się zmieni.

Problemy zdrowotne i wagowe wynikają z chaosu wewnętrznego, z braku poczucia swojego prawdziwego JA, z nieumiejętności samokontroli, z niezrozumienia własnych emocji, które przecież wpływają na reakcje i wybory; z niewiedzy, kim się jest i do czego się dąży (odkrycie sensu życia) oraz z tego, że daliśmy sobie odebrać moc do decydowania o sobie (słuchanie autorytetów, zamiast swojego ciała i duszy).

Do tych odkryć doszłam w ciągu mojego życia i dlatego na tym właśnie opiera się mój autorski program optymalizacji masy ciała i zdrowienia, w którym integrujemy to wszystko, by rezultat był pożądany i trwały.


Kim jestem i jak pomagam?


Z wykształcenia jestem pedagogiem, specjalistą psychodietetyki i promotorem zdrowia. Prywatnie jestem matką trzech córek oraz żoną.
Od ponad 16 lat nieprzerwanie zajmuję się wsparciem emocjonalnym oraz mentalnym ludzi (głównie kobiet) w procesie trwałego pożegnania nadwagi, uzdrawiania i odkrywania Siebie.

Pracuję jednocześnie z uzależnieniami (od słodyczy, cukru, restrykcyjnych diet, objadania się i głodzenia na zmianę). Nie posiadam uprawnień (certyfikacji) do bycia terapeutą uzależnień, stąd się nim nie nazywam. Jednakże nie potrzebuję papierów na własne życie, ani na to, by dzielić się moim doświadczeniem – osobistym, jak i zdobytym w pracy zawodowej.

Jako, że dane mi było poznać ten temat od podszewki, bardzo dogłębnie – czuję się w mocy i kompetencji, by ułatwiać innym wychodzenie z niezdrowych nawyków. Sama musiałam przecież przepracować je w sobie, co uczyniło mnie bardziej świadomą tego tematu i silniejszą, niż kiedykolwiek.

Uważnie słucham kobiety, by zrozumieć ich problemy, by następnie móc dopasować do ich sytuacji najlepsze metody i narzędzia. Nie oceniam i nie osądzam, ponieważ wiem, jak trudno jest w dzisiejszym świecie (w którym nieświadomie tracimy łączność sami ze Sobą, a przez to nierzadko sens życia) odreagowywać emocje tylko zdrowymi i pożądanymi praktykami.

Chyba wszystkie mamy tendencje do imania się chwilowych przyjemności, które już po chwili powodują cierpienie (wyrzuty sumienia i żal do siebie, słabe samopoczucie, problemy zdrowotne, nadwagę, stany depresyjne czy ból w ciele).

Dlatego też, przeważające tematy, z którymi przychodzi do mnie najwięcej kobiet z nadwagą, to:

  • napady objadania się i głodzenia na zmianę (brak umiejętności utrzymania równowagi i balansu)
  • niemożność poradzenia sobie z trudnymi emocjami inaczej, niż poprzez jedzenie (kompulsywne jedzenie, które nie ma na celu zaspokoić prawdziwego głodu fizjologicznego, tylko znieczulić na trudną i nieprzyjemną emocję)
  • uzależnienie od stosowania restrykcyjnych diet i głodówek, które gdy przestają być stosowane, powodują u kobiety poczucie winy, wstyd, brak wiary w siebie i poczucia własnej mocy
  • obsesyjne myślenie o jedzeniu i niewłaściwa relacja z żywnością (traktowanie jedzenia jako swego wroga)
  • ciągłe odwlekanie decyzji o zmianie, ze słynnym “od jutra”
  • zaburzenia w regulacji apetytu (upośledzenie mechanizmu sytości i głodu na skutek stosowania wielu diet, przejadania się i głodzenia)
  • niemożność utraty zbędnej masy ciała pomimo zdrowego odżywiania się i aktywności ruchowej (jest to coraz częstsze zjawisko i taka sytuacja wymaga zupełnie innych metod i narzędzi niż w przypadku problemów z jedzeniem bądź uzależnieniem od jedzenia)
  • problem z wyborem najlepszej dla siebie aktywności ruchowej i ustaleniem właściwych proporcji pomiędzy aktywnością, a odpoczynkiem

Najliczniejszą grupą moich klientów stanowią kobiety 38-55 lat. Sama należę do tej grupy wiekowej. Miałyśmy już możliwość doświadczyć wielu trudnych sytuacji życiowych, a przez to lepiej się rozumiemy i trafniej odczuwamy wzajemne potrzeby. To pozwala nam na owocną współpracę.


Czym zawodowo zajmowałam się dotąd

Firmę EpiCentrum Zdrowia założyłam w 2007 roku, a więc wtedy, gdy w Internecie było pusto i szaro w porównaniu do dzisiejszych kolorowych szat graficznych i przyciągających uwagę stron www. Nie było mediów społecznościowych. Nie było kursów online, kanałów na YT, newsletterów, e-booków ani prowadzenia spotkań online.

Pamiętam do dziś, jak przed otwarciem poradni szukałam w sieci ofert poradni dietetycznych, by zorientować się, czy istnieją i czy przypadkiem nie oszalałam chcąc działać w ten sposób w tak niewielkim mieście, jakim jest Szczecinek. Znalazłam jedynie kilka stron gabinetów działających w największych miastach naszego kraju.

Wzbudzało to we mnie chwilowy lęk, jednak moje poczucie pasji i powołania buzowało we mnie na tyle silnie, że w chwili otwierania firmy i podpisywania związanych z tym dokumentów, ręka mi nie drgnęła!

Postanowiłam zaryzykować, mając pełną świadomość faktu, że ludzie jeszcze nie byli na tyle otwarci i gotowi, by przychodzić po pomoc w redukowaniu nadprogramowych kilogramów czy poprawianiu zdrowia inaczej, niż poprzez zażywanie leków, suplementów i stosowanie diet-cud… Wiedziałam, że świadomość budowania zdrowia, konieczności właściwego odżywiania się czy roli aktywności fizycznej w życiu człowieka, nie była wtedy tak wysoka, jak ma to miejsce obecnie.

Gabinet powstał i istnieje do dziś, jednak w zupełnie innej odsłonie. Innej, ponieważ ja sama zatoczyłam duże koło… Przede wszystkim działam już tylko drogą online. Dzięki temu może współpracować ze mną każda kobieta – bez względu na to, czy mieszka w Polsce czy za granicą.

Stacjonarny gabinet prowadziłam ponad 16 lat, więc nadszedł czas i pragnienie wyjścia dalej – poza społeczność lokalną (tym bardziej, że coraz więcej kobiet mieszkających daleko ode mnie trafiało na mą ofertę i nie było mowy o pokonywaniu setek kilometrów, by się spotykać).

Poza przyjmowaniem klientów, przez dłuższy czas pisałam artykuły w szczecineckim tygodniku. W lokalnych telewizjach udzielałam cyklicznych wywiadów oraz miałam zaszczyt prowadzić na antenie rozmowy z ludźmi zajmującymi się zdrowiem. Na skutek tych działań, mieszkańcy miasta rozpoznając mnie na ulicy, udzielali ciepłych i motywujących informacji zwrotnych. Nierzadko prosili o poradę w swoim problemie.

Do dziś zdarza mi się to robić (wystawiać się na lokalnych imprezach, udzielać wywiadów, porad czy napisać artykuł dla gazety).

Był czas, gdy prowadząc działalność, trenowałam jednocześnie wyczynowe kolarstwo. Mój mąż zaraził mnie pasją do roweru. Pojawił się więc pomysł, by połączyć przyjemne z pożytecznym… Wyjechałam na kurs instruktorski Indoor Cyclingu, by się doszkolić i w efekcie w roku 2010 powstał fitness klub CYKLOMANIA. Głównym celem tego przedsięwzięcia była pomoc ludziom w gubieniu nadmiernych kilogramów poprzez ruch.

W trakcie zajęć Indoor Cycling w CYKLOMANII

W międzyczasie zostałam instruktorem kulturystyki i ćwiczeń siłowych. Jako, że uwielbiałam ten sport od zawsze, uznałam, że przyda mi się trochę świeżej, specjalistycznej wiedzy oraz umiejętności do robienia formy przed maratonami kolarskimi. Zdarzało mi się dodatkowo pełnić rolę osobistego trenera dla osób prywatnych.

Przygoda z fitnessem trwała 6 lat i był to niezwykle ciekawy etap w moim życiu. Przez klub “przewinęło się” tylu wspaniałych ludzi, z ust których do dziś pada pytanie: kiedy reaktywacja? 🙂

Decyzję o zakończeniu prowadzenia zajęć oraz wyczynowego sportu podjęłam świadomie. Dziś, patrząc z perspektywy czasu na tamten etap wiem, że to było duże wzywanie dla mojego ciała fizycznego. Wpływ na tę decyzję miało również macierzyństwo. Byłam wtedy w drugiej ciąży i zdecydowanie mniej sił oraz czasu na sport.

Dziś jestem matką trójki dzieci i ćwiczę rekreacyjnie, dla podtrzymania zdrowia i optymalnej masy ciała oraz z czystej przyjemności. Uwielbiam spacery, ćwiczenia oporowe oraz rower.

W ramach EpiCentrum Zdrowia, w roku 2015 i 2016, wraz z koleżanką Danutą Drożdżowską, miałyśmy przyjemność prowadzić Festiwal Zdrowia w naszym mieście, na który zapraszałyśmy wykładowców oraz lokalnych wystawców ze zdrową żywnością. Cieszył się on sporym zainteresowaniem mieszkańców. Był to nasz autorski projekt, w ramach którego odbyły się 3 edycje tego Festiwalu. Nie wykluczone, że podejmiemy się zorganizowania czwartego.

Z Danusią podczas Festiwalu Zdrowia, Juchowo Farm, 2019

Od 2017 do 2023 roku pełniłam funkcję nauczyciela przedmiotów gastronomicznych w Zespole Szkół nr 6 w Szczecinku. Z pracy w szkole zrezygnowałam, lecz nie było mi dane zbyt długo odpocząć od szkolnych murów… Otóż szybko po mojej rezygnacji, inna szkoła zaprosiła mnie do współpracy w miejsce zmarłego nauczyciela. Zgodziłam się gościnnie wspomóc dyrekcję na pewien okres.


Czym się kieruję we współpracy z klientami?


Ważnym punktem mojego działania jest upraszczanie procesu odchudzania oraz zmiana spojrzenia kobiet na ten temat. Nie chodzi o to, by zaciskać zęby, walczyć ze Sobą, robić coś, co jest wbrew nam lub jest problematyczne. Nie powoduje to bowiem ani rozwoju ani zmiany w naszym charakterze. Nie buduje też zdrowych nawyków.

Z kolei działanie z radością, bez stawiania oporu życiu, z orientacją na pokochanie Siebie, z zaakceptowaniem swoich słabości po to, by następnie je uwolnić i uzdrowić – zapewni nam trwałe efekty. Nie tylko w pożegnaniu nadwagi na stałe, ale i w przywróceniu równowagi w ciele fizycznym i psychice.

Pierwszym krokiem ku zmianie jest zawsze… DECYZJA. Decyzja o zwycięstwie.

Jak słusznie powiedział Napoleon Hill: kto nie osiągnie zwycięstwa nad sobą, zostanie przez siebie pokonany.

Może więc nadszedł czas na Ciebie i Twoje zwycięstwo?

Jeśli chcesz, abym pomogła Ci w podróży, jaką jest trwała redukcja masy ciała z poprawieniem zdrowia, zrób kolejny krok. Kliknij w link poniżej, a dowiesz się, jak możemy to zrobić:

Mądrości i Zdrowia!
mgr Ewelina Wieczorek
specjalista psychodietetyki, pedagog i strateg w budowaniu równowagi zdrowotnej