Kategorie
Blog

Zmiana może dokonać się tylko TERAZ! Nie od 1 stycznia…

Od 1 stycznia zaczynam się zdrowo odżywiać…
Od 1 stycznia koniec z papierosami/ alkoholem/ słodyczami/ …
Od 1 stycznia zaczynam regularną aktywność fizyczną…

Znasz to, prawda?


A teraz cofnij się myślami choćby parę lat wstecz i przypomnij sobie, ile z tych założeń rzeczywiście udało Ci się wprowadzić w życie, począwszy od „magicznej” daty 1 stycznia… Czy nie było tak, że kilka pierwszych tygodni Ci się udawało, lecz potem powracałaś do starych nawyków nie wiedząc dlaczego? A może bywało tak również w innych miesiącach, gdy sobie coś postanawiałaś?

Jeśli tak właśnie było, witaj w klubie! U mnie zdarzało się to często. Aż do momentu, gdy zobaczyłam, w czym tkwi zasadniczy błąd.

W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się wnikliwiej temu zjawisku. Spojrzymy na to pod kątem zarówno psychologii, ale nie tylko. Mi takie podejście bardzo pomogło, więc mam nadzieję, że i Tobie uda się skuteczniej realizować swoje założenia. Podzielę się z Tobą również jednym z niezwykle skutecznych narzędzi, dzięki któremu ruszysz z miejsca. A zatem… ruszajmy!

Było niedzielne, zimne, grudniowe popołudnie. Siedząc w fotelu z kubkiem herbaty, przyszła do mnie znowu ta sama myśl, co rok, dwa i trzy lata temu: od 1 stycznia zaczynam… I w mej głowie rozpoczął się monolog, a właściwie dialog pomiędzy prawdziwą i świadomą Mną, a innymi częściami Mnie. Te części są podświadome i to one przeważnie się w nas odzywają. Znany w psychologii System Wewnętrznej Rodziny (IFS), który jest w moim odczuciu niezwykle skuteczną formą autoterapii, nazywa te części podosobowościami. Wedle niej, jak i według innych systemów psychologicznych, człowiek składa się z wielu części: z głównego rdzenia zwanego prawdziwym i świadomym JA oraz z wielu innych części.

I tu się na chwilę zatrzymajmy.

Według wielu badaczy tego tematu, tylko kilka procent ludzi utrzymuje uważność (przytomność) przez większość czasu, dokonując świadomych wyborów z części zwanej prawdziwe JA. Zdecydowana większość społeczeństwa opiera się głównie na doświadczanych emocjach i uczuciach, które są ZAPISANE w ich (Tak! Twojej i mojej również :)) podświadomości, przywołując różne myśli w ciągu doby. Znajduje się tu dużo właściwych i niewłaściwych nawyków, mądrych i głupich przekonań, schematów, wierzeń, przydatnych jak i mocno przeszkadzających skojarzeń, wgranych programów z przeszłości itd. Czyli zauważ – podświadomość nie jest pozytywna ani negatywna. Ona po prostu jest.

Jak często dokonują się te zapisy?

Nieustannie. Można powiedzieć, że to nic innego, jak tworzenie banku pamięci. To pamięć konkretnych faktów, jak i emocji, doznań, uczuć, których doświadczyłaś. Zapisują się od wczesnego dzieciństwa, po młodość i dojrzałość, aż do późnej starości. Te części odzywają się kiedy chcą i kiedy same uznają, że są Ci potrzebne. Zauważ – kiedy one uznają! Czyli nie Ty wtedy decydujesz. One dokonują wyboru za Ciebie. Jesteś wówczas marionetką w rękach umysłu podświadomego. Nie ma Cię, czyli nie ma w tej chwili Właściciela tego ciała. A gdy Właściciel śpi, reszta robi, co chce i jak chce.

Gdzie się zapisują?

W ciele, w umyśle i w tak zwanym polu energetycznym każdego człowieka, by następnie przeniknąć do tak zwanej świadomości zbiorowej. Wszyscy przecież jesteśmy odpowiedzialni za całość, dlatego tak ważny jest każdy z nas. Nie ma ważniejszych i mniej ważnych istot, choćbyśmy twierdzili inaczej.

Żyjąc nieświadomie, na autopilocie, nie jesteśmy w stanie kontrolować tych zapisów. Tylko żyjąc uważnie (będąc mocno skupionym na chwili obecnej) możemy zdecydować, co chcemy zapisać i co uznamy za własne. Chodzi więc tylko i wyłącznie o Twoją czujność i świadomość tego, co się tak naprawdę wydarza w danym momencie. I na to właśnie masz wpływ! To punkt wyjścia do naszych dalszych rozważań, a przede wszystkim do dokonywania zmian.

I teraz powstaje kluczowe pytanie – czy masz z tym całym podświadomym bagażem walczyć? Oczywiście, że nie, bo oprócz Twojego prawdziwego świadomego JA, te części są również Twoje! W końcu sama je zapisałaś, a to, że nie miałaś świadomości, nie ma znaczenia. Można powiedzieć, że części te są przyklejone teraz do Ciebie dając Ci złudne poczucie, że są Twoją prawdziwą tożsamością, czyli Tobą. Jednak prawdziwa Ty, to Twoja świadomość, czyli Twoja moc skupienia uwagi na chwili obecnej i stałe dokonywanie ŚWIADOMEGO WYBORU.

Prawdziwa TY ma zdolność obserwowania tych części, czyli ma z nimi bezpośredni kontakt i doskonale wie, kiedy się odzywają. Tylko mając je na celowniku, można rozpocząć z nimi pracę z poziomu JA. Nazywam to zwyczajnym dogadywaniem się. Niekiedy wymaga to dłuższych negocjacji 😉 Jednakże, gdy podejdziesz do swoich podosobowości z pozycji akceptacji i dialogu, a nie agresji i walki, zaczną bez stawiania oporu z Tobą współpracować. Na tym polega mądre działanie.

Wracając do grudniowego popołudnia, siedząc wtedy w fotelu złapałam kontakt z Sobą i z pełną świadomością zadałam sobie jedno pytanie: dlaczego od 1 stycznia?

Po chwili zastanowienia zorientowałam się, że zamiast pójść naprzód, stanę ponownie w miejscu chcąc zrobić tak samo, jak zwykle (odezwały się więc moje części, które podpowiedziały, to co znają, czyli że najlepiej od 1 stycznia). A przecież już wiedziałam, że słynne od 1 stycznia nie zdaje u mnie egzaminu. Wiedziałam zatem, że trzeba inaczej. Tylko jak?

I po chwili pojawiły się w mojej głowie takie pytania: a co jeśli 1 stycznia będzie za późno? Co, jeśli właśnie w tej oto chwili mam ostatnią szansę na zmianę?

Pomyślałam sobie… nooo… to teraz nie jestem już taka pewna, czy mówię z poziomu świadomego JA, czy odzywają się jakieś moje części, które chcą mnie wpędzić w poczucie winy i pokazać, że jak się nie wezmę do roboty od dziś, dostanę karę! I tą karą będzie zapewne jakaś choroba albo brak energii…

Przez chwilę próbowałam się połapać, kto mówi… I wtedy nagle, ni skąd ni zowąd, przypomniał mi się tekst z książki pt. Karma, którą napisał współcześnie żyjący jogin Sadghuru. Pisze on tak:

Zanim podejmiesz jakiekolwiek działanie, tylko jedno pytanie ma znaczenie: czy jesteś gotowy ponieść konsekwencje? Jeśli tak – rób co chcesz. Jeśli zaś nie – musisz działać mądrze.

To właśnie wtedy nastąpił u mnie punkt zwrotny, w którym padły zasadnicze pytania: Czy jestem gotowa ponieść konsekwencje tego, że być może 1 stycznia mój organizm będzie już w fazie degeneracji? Skąd mam pewność, że właśnie dziś, w grudniu, na kilka tygodni przed Nowym Rokiem, w moim ciele nie zachodzi tak zwana faza krytyczna, w której komórki mówią DOŚĆ, bo nie dają już sobie rady z moimi głupimi praktykami? I co, jeśli właśnie teraz jest ten ostatni moment na niedopuszczenie do powstania jakiejś choroby?

Odpowiedziałam sobie wtedy stanowczo: nie, nie jestem gotowa na takie konsekwencje. Chcę cieszyć się życiem w zdrowiu, a nie cierpieć.

Zrozumiałam, że ten wewnętrzny dialog nie jest ani o karze ani o winie, ani o nagrodzie. Tu była mowa o SKUTKACH ludzkich działań. Zdałam sobie sprawę, że z jednej strony to nasze przekleństwo, gdyż na każdym kroku czekają na nas konsekwencje – przyjemne lub nieprzyjemne. To jest właśnie karma, czyli efekt wielkiego naturalnego prawa – prawa przyczyny i skutku. I choć z jednej strony wydaje się ono przerażające, to z drugiej jest dla nas wielkim błogosławieństwem, bo właśnie dzięki temu prawu mamy możliwość dokonywania świadomych wyborów. Jesteśmy twórcami własnej rzeczywistości. Mamy wolną wolę i tak wiele od nas zależy. I choć nie na wszystko mamy bezpośredni wpływ, to jednak na wiele jego aspektów – owszem.

To był dzień, w którym moje postrzeganie się zmieniło. Zyskałam głęboki wgląd w naturę mojej egzystencji. Zrozumiałam, że w każdej sekundzie życia podejmuję jakąś decyzję oraz biorę na klatę skutki tego wyboru:

  • poćwiczę na świeżym powietrzu, czy posiedzę sobie na kanapie?
  • posprzątam teraz, kiedy mam więcej wolnego czasu, czy odłożę to na jutro, gdy tego czasu będę miała mniej?
  • zjem oblanego lukrem pączka czy pomarańczę i orzechy?
  • pójdę spać wcześniej, bo jestem zmęczona, czy posiedzę do 2 w nocy oglądając film?
  • pozostanę w pracy, której nie lubię i która mnie stresuje, czy znajdę sobie przyjemniejsze zajęcie, bardziej zgodne ze mną i takie, które wniesie coś dobrego dla innych?
  • zrelaksuję się paląc papierosa, czy słuchając muzyki?
  • porozmawiam/ pobawię się z dzieckiem czy poprzeglądam strony w Internecie?

Jak widzisz, z każdej naszej decyzji wynikną jakieś konsekwencje. Wszyscy znamy bowiem fakty:

  • ruch jest zdrowszy niż ciągłe siedzenie na kanapie. Kropka.
  • lepiej posprzątać teraz, gdy mam czas, niż potem się stresować, że nie mam siły i czasu, oglądając ten „cudowny” bałagan. Kropka.
  • owoce, warzywa i woda są zdrowsze od słodyczy, fast-foodów i Red Bulla. Kropka.
  • odpowiednia ilość snu bardziej się nam opłaca, niż niewyspanie się, bo będziemy śpiący w ciągu dnia. Kropka. Ps. kolejna mocna kawa i energetyk to nie rozwiązanie (patrz punkt wyżej)
  • lepiej robić to, co się lubi niż to, czego się nie lubi. Kropka.
  • słuchanie muzyki w celu zrelaksowania się, nie zabierze nam zdrowia tak jak palenie papierosów czy wypicie kolejnej lampki wina. Kropka.
  • więcej zyska moje dziecko (i ja w dalszej perspektywie), gdy poświęcę mu czas i uwagę, niż gdy będę przyswajała kolejne tony informacji w sieci bez konkretnego celu. Kropka.

Wiemy o tym wszystkim z różnych źródeł, jak i często na podstawie własnego samopoczucia. Nasze organizmy naprawdę dużo nam mówią. Wszelkie próby niezgadzania się z powyższymi stwierdzeniami to jedynie zwykłe zaprzeczanie, czyli mechanizm obronny. To świadczy również o ignorancji. Nie jesteśmy na tyle oświeceni (jeszcze), by siłą umysłu aż do tego stopnia naginać materię. Choć pewnie istnieją tacy, którzy potrafią przetransformować np. niezdrowy pokarm, by stał się zdrowy albo sprawić, że brak ruchu da im zdrowie. Jednak żeby to robić, potrzeba wiele lat uważnej, niekiedy wręcz surowej, wymagającej praktyki, a przede wszystkim bycia poskładanym w swoim umyśle. A to jest praca na całe dekady, a nawet i wieki istnienia. Póki co, ja takich osób nie poznałam, którzy by byli, jak bogowie. Myślę, że do tego zmierzamy, by się złączyć z Jednością, ale jeszcze dużo nam brakuje.

Swoją drogą, każdy naprawdę świadomy człowiek jakiego znam, z „niewyjaśnionych” powodów odżywia się zdrowo, nie pije, nie pali, dawkuje sobie ruch na świeżym powietrzu… więc chyba wcale nie o to chodzi, by tracić energię na transformacje tego typu 😉

Słynne argumenty, pt. wszystko jest dla ludzi; na coś trzeba umrzeć; a co mi z życia pozostało; jakoś muszę się oderwać od tej smutnej rzeczywistości; mój dziadek palił jak smok i dożył 95 lat; moja znajoma zdrowo się odżywia, a jest chora, itp. itd. to tylko zwykłe wymówki, bo Ty jesteś Sobą i nie warto się opierać na podświadomych sloganach czy innych ludziach. Zignorować prawdę bądź jej zaprzeczyć jest najprościej, bo odwlekasz zmianę. Twoje podświadome części nie chcą do tego dopuścić, bo boją się zmian. Z tego właśnie powodu chcą Cię „chronić’ przed zmianą, wywołując w Tobie lęk przed nieznanym. Twoje części wolą strefę komfortu i utrzymanie statusu quo, bo tylko to znają. I wówczas właśnie podsyłają Ci takie słabe argumenty, byś nie ruszyła z miejsca i pozostała w tym, co masz. Zmiana w ich rozumienia oznacza śmierć. A przecież każdy z nas ma takie doświadczenia, w których zmierzył się z czymś trudnym, wyszedł poza strefę komfortu i… wciąż żyje! Mało tego, nie tylko żyje, ale życie stało się bardziej radosne, a człowiek taki zyskał dzięki temu poczucie sprawczości. I każda taka zmiana, każdy ruch w kierunku zmiany, buduje jego poczucie wartości oraz wiarę w siebie.

Wracając do wymówek i zaprzeczeń, pozostaje pytanie – czy takie życie Ci odpowiada? Czy chcesz tworzyć kolejną nieprzyjemną w skutkach karmę, która i tak ściągnie Cię prędzej czy później w dół, dając takie a nie inne konsekwencje?

Należy pamiętać bowiem, że nic nie jest ukryte. Żadne Twoje działanie czy też myśl nie rozmywają się w przestrzeni bez śladu. Niezależnie od tego, czy jakiś człowiek Cię widzi, czy nie. Jeśli na przykład coś komuś potajemnie ukradniesz, to bez względu na to, czy ktoś na tym straci, jesteś widoczna. Jesteś widoczna przez samą Siebie. Bo zawsze chodzi tak naprawdę o Ciebie i Twoje życie. Nie przeżywasz przecież życia innych tylko własne. To z Sobą jesteś 24 h na dobę. Więc Twoja karma upomni się o Ciebie prędzej czy później. I nie będzie to kara. Będzie to tylko i wyłącznie efekt prawa przyczyny i skutku. Wysoce sprawiedliwe prawo, które nie pyta Cię o to, czy jesteś aktualnie świadoma, czy kreujesz nieświadomie. Człowiek kradnie, bo żyje w poczuciu braku. A to poczucie stworzyć może tylko kolejne sytuacje braku. Nie czujesz obfitości, kradniesz. Kradniesz, bo masz poczucie braku. I koło się zamyka. Potrzeba tu zmienić przekonania i schematy myślowe.

A zatem widzisz już, jak ważne jest to, by być przytomnym i wybierać mądrze.

Metoda 5 pytań

No dobrze. Wiesz już, że w Twojej podświadomości zapisały się informacje, które ściągają Cię w dół, nie pozwalając dokonywać zmian. Jedną ze zmian, których pragniesz, jest być może któraś z tych przytoczonych przeze mnie na wstępie tego wpisu. I być może już byłaś gotowa ponownie, jak co roku, zacząć od 1 stycznia…

Jak wobec tego znaleźć ten konkretny zapis bądź wzorzec? No a gdy go już znajdziesz, jak z nim pracować, by go uwolnić i by nie odciągał Cię więcej od realizacji marzeń?

Narzędzi jest wiele. Dla mnie jedną z bardzo dobrych metod rozpoznawania destrukcyjnych wzorców ukrytych w podświadomości, jest metoda 5 pytań (tak ją nazwałam. Nie pamiętam czy i jak nazwał ją twórca). Każdy punkt trzeba potraktować poważnie i niezwykle wnikliwie się nad nim pochylić. Choćby miało zająć Ci to cały dzień, a nawet trzy – warto! Odpowiedz sobie więc na poniższe pytania, bardzo szczerze:

  1. Co chcę mieć? (wypisujesz wszystko, o czym marzysz, np. dom z ogrodem w miejscu X; zdrowa, oparta na szacunku, głębokiej miłości i pożądaniu relacja z partnerem; otrzymanie pracy X albo robienie czegoś, co lubisz i co zapewni Ci zarobki w kwocie X; spadek masy ciała o X kilogramów; uzdrowienie się z choroby; odbudowanie relacji z dzieckiem; …)
  2. Dlaczego jeszcze tego nie mam? (niezwykle ważne pytanie i jeszcze ważniejsza odpowiedź, która rozpoczyna wędrówkę do głębin podświadomości)
  3. Szukanie wzorca (po udzieleniu odpowiedzi na drugie pytanie, próbujesz znaleźć negatywny wzorzec, który stworzyłaś, a który nie pozwala Ci tego czegoś mieć. Bardzo często pochodzi on z czasów dzieciństwa lub wczesnej młodości. Na przykład odkrywasz, że mama/ ciocia/ babcia zawsze Ci powtarzała, że faceci to świnie i lepiej być samej, a Ty w to uwierzyłaś i teraz sabotujesz przyciągnięcie do swojej przestrzeni mądrego, odpowiedzialnego, kochającego Cię mężczyznę. No bo skoro każdy to świnia… Wszechświat odpowiada: twoje życzenie jest dla mnie rozkazem!
    Inny przykład: Twój ojciec/ wujek/ dziadek mawiał, że każda piękna i szczupła kobieta na ogół jest głupia i próżna, a Ty wierząc bezmyślnie w to przekonanie do dziś, sabotujesz zrzucenie zbędnego tłuszczu, bo przecież nie chcesz być głupia i próżna…
    Jeszcze inny przykład: ktoś Ci często powtarzał, że bardzo trudno jest zarobić w życiu pieniądze i w dodatku bardzo ciężko trzeba na nie pracować. I teraz z trudem musisz walczyć o każdy grosz, wykonując niedorzeczne polecenia przełożonego, zaciskając zęby i nie wierząc, że możesz pracować z lekkością i w zupełnie innym miejscu.
    No dobra, ostatni 😉 Twoi rodzice (pewnie, że chcieli jak najlepiej, ale nie mieli świadomości, że Cię w ten sposób programują) okazywali Ci miłość i uwagę tylko wtedy, gdy byłaś grzeczna i wykonywałaś ich polecenia. Wobec tego stworzyłaś w sobie obraz miłości warunkowej, jako tej, o którą w życiu chodzi. I do dziś nosisz w sobie przymus udowadniania każdemu, jak bardzo się starasz, jak jesteś „odpowiednia” i jak dużo potrafisz. W ten sposób próbujesz zasłużyć na miłość, uwagę i uznanie.
    Czyli kluczem jest tu rozpoznanie powtarzającego się przekonania, które blokuje u Ciebie zmianę. Bez zdjęcia tej blokady nie ruszysz dalej. Smutno brzmi? Niekoniecznie, bo po to tu żyjemy, by się czyścić z tych negatywizmów)
  4. Dlaczego chcę to mieć? (czyli szukasz rzeczywistego powodu. Ważna jest bowiem intencja, z jaką wychodzisz. Jeśli na przykład chcesz schudnąć, by udowodnić swojej znajomej, że też Ci się uda, tak jak jej, jest to słabe. Niczego bowiem nikomu nie musisz udowadniać, gdyż to motywacja, która sama w sobie już zakłada klęskę. Wszystko, co robimy, powinniśmy robić przede wszystkim dla siebie. Samym sobie dawać uwagę i szukać pozytywów zmiany we własnym życiu. Inni tylko na tym skorzystają, bo będziesz dla nich inspiracją i dowodem na to, że się da)
  5. Jaki jest mój poziom wiary w to, że będę to miała? (z moich obserwacji wynika, że u wielu ludzi jest z tym kiepsko. Jeśli w coś nie wierzysz, to nie robisz nic w tym kierunku. Jak wiemy, energia podąża za uwagą. Gdy kierujemy na coś uwagę, wtedy kierujemy tam energię i manifestujemy nasze myśli. Nie da się inaczej. Gdyby nie wysoki poziom wiary, nie zbudowalibyśmy takiej cywilizacji, jaką oglądamy obecnie. Pomijam oczywiście temat służenia dobru wszystkich i zasadność niektórych manifestacji… Ale chodzi tu o schemat. To wiara w coś powoduje, że to coś istnieje.
    Jak wypracować w sobie wysoki poziom wiary? Mamy w tym celu różne narzędzia do dyspozycji, jednak najprostszą techniką jest zwyczajne wlewanie w siebie tej wiary poprzez stanowcze i świadome wypowiadanie słów np. napełniam się wiarą. I głębokie oddychanie podczas tego procesu. Warto przy tym wyobrażać sobie siebie jak naczynie, do którego wlewa się ta życiodajna energia. Może wydawać się to naiwne, dziecinne, no i zbyt proste. Jednak pamiętaj, że to najprostsze metody okazują się najskuteczniejsze. Zgodnie z zasadą, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą, tak też w tym przypadku, mówienie sobie – napełniam się wiarą – na pewno prędzej czy później sprawi, że poziom Twojej wiary wzrośnie. Tak działa umysł. Tak właśnie tworzą się zapisy w podświadomości. I Twoja rola polega na tym, byś świadomie takich zapisów dokonywała i nie pozwalała na to, by inne zapisywali w Tobie swoje koncepcje i przekonania, których wcale nie potrzebujesz do szczęścia. Nawet, jeśli są to osoby bardzo Ci bliskie i które chcą dla Ciebie jak najlepiej.

Działaj więc mądrze. Od teraz. Nie czekaj do 1 stycznia. To tylko kolejna data, jak każda inna. Właśnie teraz tworzysz swoją przyszłość. W każdej sekundzie. Jak chcesz tę i każdą kolejną sekundę przeżyć? Wybór należy do Ciebie.

Bywaj w szczęściu!

Lecz jeśli:

  • Nie chcesz zabierać się za to sama
  • Potrzebujesz wsparcia w procesie transformacji
  • Wolisz, by ktoś, kto zajmuje się tym zawodowo od 15 lat pomógł Tobie osiągnąć efekt, o który Ci chodzi
  • Chcesz, by stworzył on wraz z Tobą plan zmiany, ukierunkował Cię i wspólnie z Tobą dokonywał niezbędnych korekt

    zapraszam Cię do Epicentrum Zdrowia.

    Nie wystarczy bowiem wiedzieć czy znać teorię. Aby dokonała się trwała zmiana, oprócz wiedzy potrzebne jest mądre i skuteczne działanie.

Jestem przede wszystkim strategiem i praktykiem.
O szczegółach dowiesz się klikając w okno poniżej:

Fot. źródło: pxhere.com

Autor: Ewelina Wieczorek

Psychodietetyk, pedagog i strateg w budowaniu zdrowia.
Od roku 2007 prowadzi firmę EpiCentrum Zdrowia.
Autorka licznych artykułów o tematyce prozdrowotnej.
Nauczyciel zawodu w Technikum Żywienia i Usług Gastronomicznych w Zespole Szkół nr 6 w Szczecinku.
Pasjonatka kolarstwa.
Kompozytorka muzyki fortepianowej.
Prywatnie żona i mama trójki dzieci.