WEJDŹ NA BLOG!

Wartościowa wiedza dla Ciebie
Zajrzyj na mój blog

Znany Lekarz...

Byłeś bądź jesteś moim Klientem?
Dodaj swoją opinię o efektach naszej współpracy:

Ewelina Wieczorek - ZnanyLekarz.pl

FESTIWAL ZDROWIA

INFORMACJA

 

Nie jestem z zawodu lekarzem,
zgodnie więc z polskim prawem,
wszelkie informacje tu zawarte należy skonsultować z
lekarzem prowadzącym, który preferuje holistyczny sposób pomocy pacjentowi, zaś jego celem nadrzędnym jest wyleczenie pacjenta z choroby bądź trwałe usunięcie dolegliwości.
Chodzi przede wszystkim o wspieranie procesu zdrowienia człowieka poprzez naturę wraz z jej dobrodziejstwami :)


FACEBOOK

Zerknij na profil

 


KIM JESTEM...


 

Nazywam się Ewelina Wieczorek.
Dlaczego uznałam, że warto napisać o sobie?

 

Nie wiem, jak Ty, ale ja chciałabym wiedzieć, z kim będę miała do czynienia i kim jest osoba, z której usług zamierzam skorzystać. W moim odczuciu dobrze jest wiedzieć, czy będziemy nadawać na podobnych falach, bo przecież "kupując" usługę, po części "kupuję" też osobę, która za tą usługą stoi.

Jest jeszcze coś. Pisząc o sobie oszczędzam Twój i swój czas. Ty wiedząc wcześniej, kim jestem, możesz szybciej podjąć decyzję o skorzystaniu z mojej oferty. Ja zaś wiedząc, że do mnie przyszedłeś po zapoznaniu się z tą stroną, jestem spokojniejsza o naszą współpracę i mam pewność, że efekty tej współpracy będą większe i szybciej zauważalne.

 

Teraz wypadałoby napisać, co ukończyłam i jakie posiadam dyplomy…

 

Niemalże wszyscy specjaliści informują swoich potencjalnych klientów o skończonych przez siebie uczelniach, szkołach, kursach, szkoleniach oraz opowiadają o konferencjach, w których wzięli udział…

W mojej poradni umieściłam wszelkie dyplomy, które posiadam. Każdy klient ma zatem możliwość na nie spojrzeć, jeśli tylko uzna, że jest to dla niego ważne.

Tych wszystkich szkoleń, szkół, konferencji było dużo i przyznam, że kiedyś się tym nawet chwaliłam :-) Do dziś zresztą zdarza mi się wziąć udział w kursie czy sympozjum, których temat mnie przekonuje i czuję, że przyda się to z korzyścią dla moich klientów. Jednak jestem takim typem człowieka, który uczy się już głównie poprzez własne doświadczenia, obserwacje i wnioski.

Pracuję w tej branży nieprzerwanie od 2007 roku, a więc minęło już 12 lat. Stąd mogę sobie śmiało pozwolić na takie podejście. Gwarantuje ono bardzo indywidualną pracę z moim klientem, przez co uzyskujemy wspólnie wspaniałe rezultaty uzdrawiające nie tylko ciało, ale również umysł i ducha.

 

Dlaczego robię to, co robię?

 

Zdaję sobie sprawę z faktu, że moja praca to nie tylko to, co robię, ale również to, w co wierzę, kim jestem i czym kieruję się w życiu.

Już na studiach byłam pewna co do tego, że chcę w życiu robić to, co najbardziej lubię i co najlepiej potrafię. Bardzo często spotykałam się i spotykam się nadal ze stwierdzeniami, że potrafię człowieka zmotywować do działania i przekonać go, że być może powinien postąpić w swoim życiu inaczej niż dotychczas. Wykorzystałam więc te zwrotne informacje do rozwijania własnych talentów i predyspozycji.


W celu upewnienia się, jakie cechy osobowości i główne talenty posiadam, wykonałam jakiś czas temu słynny test Gallupa. Nie bez powodu na pierwszych 3 miejscach spośród 34 talentów wyszły u mnie: dyscyplina, komunikatywność oraz integracja. Potrafię siebie i innych zdyscyplinować (to ważne w zrzucaniu nadwagi i w budowaniu dobrego zdrowia); potrafię z ludźmi rozmawiać (lubię mówić i dobrze się mnie podobno słucha :-)), jak również mam umiejętność integrowania ludzi, tak aby nikt nie czuł się wyobcowany czy samotny. 

Uważam, że każdy z nas został do czegoś stworzony, każdy człowiek jest przydatny i zadaniem każdego jest odkryć to coś, a potem to robić. Wcale nie musimy robić tego, czego nie lubimy robić, ani pracować nad cechami, które nie są typowe dla nas. Wystarczy skupić się na swoich głównych predyspozycjach, zdolnościach, mocnych stronach i te pielęgnować.

 

Czy i komu "pomagam"?

 

Celowo słowo pomagam wzięłam w cudzysłów. Pomaganie niestety bardzo często powoduje zależność osoby korzystającej z pomocy od tej, która jej pomaga. Dlatego ja nie pomagam. Określiłabym swoją pracę jako doprowadzenie do sytuacji, w której mój klient poczuje w sobie moc, która do niego należy. Zależy mi na tym, aby osoba z którą współpracuję, odkryła swój potencjał i uwierzyła, że potrafi się zdrowo odżywiać bez pomocy z zewnątrz. Każdy z nas ma w sobie siłę i intuicję. Wystarczy jedynie to poczuć.

Owszem, z początku opracowuję dla klienta plan żywieniowy, ale tylko po to, by był on pewnym drogowskazem na początku jego drogi, by mógł się na czymś oprzeć. Później zaś zwykle dochodzi do sytuacji, gdy na moje pytanie: "czy już sobie Pan/ Pani poradzi beze mnie?", on odpowiada z pełnym przekonaniem: Tak. I wtedy jestem najbardziej szczęśliwa.

Jako psychodietetyk i promotor zdrowia, uświadamiam ludziom konieczność naprawy jakiegoś obszaru związanego ze zdrowiem szeroko pojętym. Nastał w moim życiu taki czas, gdy zdałam sobie sprawę z konieczności połączenia materii z duchem. Nie można tego rozdzielać, gdyż oba światy dotyczą człowieka jako istoty pełnej.
Człowiek to nie wątroba, żołądek, nerki czy układ krążenia. Czlowiek to doskonała całość, którą należy się zająć. I tylko takie podejście w moim odczuciu gwarantuje pełen sukces w osiągnięciu równowagi i zdrowia.

Najwięcej osób zwraca się do mnie z prośbą o pomoc w zrzuceniu nadmiaru tkanki tłuszczowej. Zauważam jednak, że z roku na rok zwiększa się odsetek ludzi, którzy przychodzą głównie z problemem zdrowotnym. Ich celem nie jest odchudzanie, choć często danej chorobie towarzyszy nadwaga i zajmujemy się jednym i drugim.

Spora część moich klientów to osoby chcące i gotowe poprawić swój sposób odżywiania i całego stylu życia – nie chcą chorować, więc wolą zapobiegać schorzeniom, by czuć się zdrowo i młodo przez całe życie.

W mojej poradni goszczą również sportowcy, kobiety w ciąży i karmiące. Ustalamy wówczas indywidualny plan żywieniowy w oparciu o ich aktualne potrzeby. Sportowcy osiągają zdecydowanie lepsze wyniki na zawodach, zaś kobiety rodzą zdrowe dzieci i karmiąc je dostarczają im najlepszego pokarmu.

Zdarza mi się pracować z osobami chorymi na anoreksję i bulimię, gdzie obok prawidłowego żywienia głównym tematem, którym należy się zająć, jest pokochanie siebie i akceptacja swojego ciała, jak również całkowita zmiana nastawienia do jedzenia i zdrowia. Jest w tym obszarze zazwyczaj sporo pracy nie tylko mojej, ale przede wszystkim klienta, lecz daje ona niesłychanie wielką satysfakcję. Bardzo często chorzy stwierdzają, że warto było tego doświadczyć, bo czują się teraz silniejsi, niż kiedykolwiek.

Bardzo przyjemnie współpracuje mi się z dziećmi i ich rodzicami. Rezultaty są niesamowite, gdy rodzice podchodzą do tematu odpowiedzialnie i świadomie, zaś ich dzieci czują się komfortowo i bezpiecznie. Stosuję od jakiegoś czasu u dzieci podejście małych kroków, przez co dzieci zmieniają nawyki żywieniowe w sposób łagodny, bawiąc się tym przy okazji.

 

Mój stosunek do „konkurencji”

 

Celowo słowo „konkurencja” wzięłam w cudzysłów. Być może zabrzmi to zarozumiale czy arogancko, ale tylko pozornie. Otóż, ja nie mam konkurencji :-) Po pierwsze, to słowo źle mi się kojarzy. Sugeruje bowiem rywalizację między ludźmi. A ja unikam rywalizacji i wszelkich porównań. Jestem zwolenniczką łączenia, a nie podziałów.  Szukam w życiu możliwości współpracy w celu skuteczniejszego pomagania.


Po drugie zaś, jestem przekonana, że każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Nie ma na świecie dwóch identycznych ludzi. Każdy z nas wnosi coś niezwykłego do świata. Każdy ma inne zalety, talenty, które wystarczy odkryć.


Każdy usługodawca, właściciel firmy, specjalista ma inne doświadczenia, stosuje inne metody pracy z klientem, inaczej rozmawia, ma inną osobowość. I to wszystko przyciąga odpowiednich ludzi, bo jednemu klientowi takie sposoby, taki głos i taka osobowość będą odpowiadały, a drugiemu zupełnie inne. Nie ma człowieka, który byłby odpowiedni dla każdego. Stąd uważam, że nikt z nas nie ma konkurencji. Ludzie po prostu się przyciągają w jakimś obszarze, bądź nie. Ot, cała filozofia.

 

Moje hobby, pasje, kierunek rozwoju, …

 

Uwielbiam czytać. Mimo to bardzo krytycznie wybieram lekturę - materiały, książki, czasopisma. Jest wiele książek na temat rzekomo skutecznych diet, z których każda jest podobno tą najlepszą. Tak czy inaczej, samo czytanie i pogłębianie wiedzy jest dla mnie pasją.

Zanim zostałam mamą, trenowałam kolarstwo szosowe i czasami górskie. Brałam udział w licznych zawodach kolarskich (została mi na pamiątkę pokaźna kolekcja pucharów, jak również wiele niezapomnianych wspomnień).

Obecnie nie trenuję systematycznie. Wychodzę latem na rower bądź spacer, od czasu do czasu na basen. Raz w tygodniu udaje mi się wyjść na jogę kręgosłupową, bo dużo mi ona daje. Traktuję to jednak jako mój czas wolny i przyjemność, a nie jako przymus aktywności.

Ogólnie rzecz biorąc, nie zmuszam się już do niczego ani z niczym nie walczę, tak jak dawniej. Daję sobie możliwość, aby moje życie płynęło bez ciśnienia i pozwalam sobie niemalże na wszystko, co czuję, że powinnam zrobić. Słucham ciała i swojej intuicji.

Kocham moją rodzinę i bardzo dużo daję jej Siebie. Lubię mieć czas na przebywanie w kuchni, bo wtedy mam poczucie, że tworzę rzeczywiście zdrowy energetycznie posiłek.

Rozwijam się również na polu duchowym. Od zawsze czułam, że istnieje coś takiego, jak dusza, która prowadzi człowieka przez całe jego istnienie. A dla mnie istnienie nie obejmuje tylko jednego wcielenia. Dusza doświadcza wielu żyć, co coraz częściej wychodzi na światło dzienne na skutek licznych opowieści, doświadczeń ludzi na całym świecie.

Uwielbiam Słońce, jasne kolory, kwiaty i motyle. Lubię porządek wokół siebie i przestrzegam pewnych zasad w życiu, które dają mi poczucie spełnienia i bezpieczeństwa. Pomimo rozwoju duchowego i wielu rozmyślań nad sensem życia, stąpam twardo po ziemi. Preferuję zachowanie w życiu balansu i stanu równowagi pomiędzy niebem, a ziemią – pomiędzy sercem, a rozsądkiem. Mam poczucie, że będąc w harmonii pomiędzy jednym i drugim, możemy doświadczać tego, co najlepsze.

 

Moje podejście do zdrowia

 

To, co jemy, wpływa na każdy obszar naszego ciała. Z racji wykonywanej pracy, ale również z uwagi na dużą świadomość zagrożeń, jakie niesie za sobą jakość współczesnego pożywienia, unikam pewnych produktów.

Jestem zwolenniczką odżywiania intuicyjnego (napisałam o tym artykuł, który możesz przeczytać TUTAJ). Każdy człowiek wie bowiem, jak powinien się odżywiać. Nawet, jeśli w to nie wierzy, naprawdę nasze ciała doskonale wiedzą, co nam służy, a co nie. Ciała wspaniale komunikują nam, czego chcą, a czego nie chce. I cały szkopuł w tym, aby nauczyć się znowu słuchać siebie.

Wielu ludzi jeszcze wciąż wierzy, że eksperci wszelkiej maści zadbają o nich, a oni sami nic nie muszą już robić. Współczesny człowiek zbyt często wierzy reklamie, służbie zdrowia, suplementom "na wszystko". Nie wierzy tylko temu, co najważniejsze – sobie i swojemu ciału, które jest lustrem – to z ciała możemy wyczytać wszystko na temat człowieka. Możemy dowiedzieć się o tym, co dzieje się w jego głowie, w jego życiu emocjonalnym.

Przypominam zawsze moim klientom, że cała moc jest w nich. Nie powinni odwoływać się do autorytetów i do rzeczy zewnętrznych, gdyż jest to zawsze zgubne. To oddawanie swojej energii. Dlatego w mojej pracy wskazuję ludziom kierunek, który utracili z oczu, tym samym pozbawiając siebie samych swojej własnej mocy (zazwyczaj dzieje się to nieświadomie, ponieważ fałszywe ego, które posiada każdy człowiek, jest bardzo sprytne i bardzo często udaje, że jest tą właściwą drogą. Tym zagadnieniem zajęłam się szerzej w artykule, który możesz przeczytać TUTAJ).


Zachęcam wszystkich przede wszystkim do działania. Wiedza bez wykorzystywania jej w praktyce jest martwa. Co z tego, że wiesz, co jest dla Ciebie zdrowe albo, co Ci szkodzi? Owszem, to ważny krok - bo już wiesz! Zyskałeś świadomość. Jednak abyś miał z tej wiedzy namacalne rezultaty, musisz ją wprawić w ruch - przełożyć wiedzę na materię, czyli po prostu mądrze działać.

Nie dowiemy się na przykład, jak to jest nie jedząc słodyczy. Kiedy je jemy, nie rozumiemy jeszcze, jak możemy się czuć (fizyczie i psychicznie) kiedy ich nie jemy. No bo póki co, ciągle jeszcze je zjadamy... To bardzo logiczne. Jednak, gdy wprawimy tę zasadę/ postanowienie w ruch - przestaniemy zjadać słodycze - dopiero wówczas będziemy mogli zrozumieć i POCZUĆ na podstawie własnego doświadczenia, jaki jest tego realny skutek.

I tak jest w gruncie rzeczy ze wszystkim. Możemy godzinami słuchać innych o ich doświadczeniach, wizjach, teoriach, filozofiach, wierzeniach... Lecz dopiero, gdy zetkniemy się z nimi osobiście, dopiero wtedy odkrywamy głębsze znaczenie tych doświadczeń, gdyż stają się naszym udziałem (oczuliśmy je, doznaliśmy efektów czując ich moc na własnej skórze).

 

A zatem…

 

Zapraszam Cię więc do współpracy, do zdecydowania o sobie, zadbania o swoje zdrowie i wejścia z odwagą w proces osobistej przemiany. Na pierwszym miejscu bowiem powinieneś być zawsze Ty. I nie jest to przejawem egoizmu. Jest wprost odwrotnie! Od siebie zaczynasz, bo możesz dać innym tylko tyle, ile masz (z pustego i Salomon nie naleje…). Pracuj więc nad sobą, a uleczysz świat.

Zapraszam Cię również do lektury moich artykułów, które pisałam na przestrzeni ostatnich 12 lat i które nadal piszę, zamieszczając je na moim BLOGU.

 

 

Na koniec kilka zdjęć wykonanych w trakcie mojej pracy zawodowej :-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© Prawo autorskie do strony posiada dieta-trening.eu
Wszelkie prawa zastrzeżone.